Podsumowanie roku 2019- uwaga ! dużo zdjęć i wspomień

Podsumowanie roku 2019- uwaga ! dużo zdjęć i wspomień



Siemaneczko :) Rok 2019 , było minęło już nie wróci, zostaną wspomnienia. Dla mnie to był rok trudny, ale i cudowny. Zostaliśmy rodzicami . Tak po prostu, Madzia i Daruś zostali rodzicami. Bez żadnego przygotowania, bez jakiejkolwiek instrukcji obsługi. Bach , mamy dziecko i to takie prawdziwe, co dużo je i mało śpi. Nie mogę powiedzieć, że to był zły czy dobry rok, to był rok w którym zamknęłam wiele spraw.

Ale może od początku. (Zaczekaj proszę chwilkę, aż załadują się zdjęcia)


Sylwester, Kazimierz bądź Kraków



Mąż i żona, jak to dumnie brzmi, to nasze pierwsze zdjęcie na Instagramie. Sylwester spędziliśmy z przyjaciółmi, przy pikolo i drinkach z cytrynką i spritem bez alkoholu oczywiście. Bo ja mam swoje zasady, alkohol w ciąży to zło. Miałam taką obsesję, że nawet piwa 0% nie chciałam pić, ale pod koniec ciąży się skusiłam . A w czasie karmienia piersią piłam cały czas. Pomaga na laktację, sprawdzone :)



Przez ten rok było kilka imprez, urodziny bliskich nam osób, wyjazdy: do Kazimierza i w góry. Ciąża to piękny dla mnie czas, mnóstwo wspomnień i odpoczynku. 


Jedzenie i jeszcze raz jedzenie
 




Zmieniło się też moje podejście do jedzenia, do tego wszystkiego co z nim związane. Zrozumiałam dlaczego jak karmię to jestem ciągle głodna, a jak już Zuzu zaczęłam rozszerzać dietę to już całkiem myślę o tym wszystkim inaczej. Ciąża zmusiła mnie wręcz do picia minimum 2 litrów wody dziennie, bo pani ginekolog mnie uświadomiła, że przepływ krwi jest słabszy i dlatego boli mnie głowa. I jak nawodniłam swój organizm, czułam się o niebo lepiej. Wiem, że mam duży problem z cukrem, że w mojej diecie jest go za dużo o wiele za dużo.


Poród i wychowanie dziecka

Kilka dni przed porodem, podziwianie świata, komunia i dużoooo jedzenia :) Beza , moja miłość .



 Okres ciąży wspominam bardzo miło, zapewne dlatego, że nic złego się nie działo i wiedziałam, że mam zdrowe dziecko. Ciążę prowadziłam w szpitalu na Starynkiewicza. Stary szpital,ale za to jaka obsługa. Jestem bardzo zadowolona. Ciążę prowadziłam u pani doktor  Magdaleny Smyka. Ale oczywiście nie obyło się bez dodatkowego USG u Pani doktor Urszuli Ajdackiej . Tak na wszelki wypadek, niech ktoś inny swoim okiem zerknie. Wszystko było dobrze. Urodziłam 12 czerwca , przez cc, po 16 godzinnej próbie porodu naturalnego. :) I to prawda, po pół roku pamięta się tylko, że bolało, nic więcej. 





Zuzu to złote dziecko, ale bardzo mało śpi i uwielbia wisieć na piersi całe dnie. Ja uparłam się na karmienie piersią, bo bardzo ale to bardzo chciałam. I udało się, chociaż nie było łatwo. 



Pierwsze trzy miesiące leżałyśmy w łóżku, bo karmimy się na leżąco. Mąż musiał wrócić do pracy, a mną opiekowała się mama i wspierała, jak miałam gorszy dzień , potrafiła ustawić do pionu. Dostałam dużo pomocy od teściów, rodzeństwa, rodziny, to pomogło mi przetrwać ten ciężki czas. Nie będę oszukiwała , to był ciężki czas, ale minął, a teraz mam cudowne dziecko .



Zuzanna została wychowana bez smoczka, bez butelki- nie chciała( znaczy chciała przez dwa tygodnie), a ja nie nalegałam. Miałam możliwość przebywać z nią całe dnie i noce, mogłam skupić się tylko na niej , więc nie nalegałam, nikt z otoczenia nie nalegał, . Pytałam na Instagramie ( bo tam jest najwięcej mam i najłatwiej nam się skontaktować ) czy komuś udało się bez smoczka wychować dziecko , bo moje tylko dwa tygodnie chciało smoczka. Dostałam kilka odpowiedzi, że tak i dzieci mają się świetnie. Ale jest jeden minus, pierś musi być w gotowości.  Więc byłam spokojna, udało się, przetrwałyśmy, Zuzu nie wie co to smoczek, nie tęskni za nim, radzi sobie z emocjami sama.





Kolejne pół roku kręciło się tylko wokół Zuzanny i jej rozwoju i jej życia. 
Pierwsze spacery- walka o przetrwanie, nie lubiła i już. Najlepiej w domu na łóżku, przy mamie. Ale nie odpuściłam, wychodziłyśmy codziennie na 5 , no czasami jak humor dopisał na 10 minut. Jak skończyła 3 miesiące, polubiła wyjścia w foteliku samochodowy,  jak skończyła 4 miesiące, polubiła gondolę, ale nadal w gondoli na 5 minut.
Unikaliśmy tv do 5 miesiąca, nie grał wcale. Po 5 miesiącu jak zaczęłam oglądać koło fortuny, dziś Zuzu interesuje się Tv na kilka sekund. 






Łoooo mamusiu, moje włosy, czas się po edukować.




To było coś okropnego, moje włosy leciały garściami, aż się bałam iść umyć głowę. Matko kochana, przeszło samo bez suplementów, bez wspomagaczy, samo. Dermatolog mi powiedział, że na wypadanie włosów po ciąży nie ma cudownego leku, to co ma wypaść- wypadnie. Zaczęłam czytać, edukować się, ale nie zapominałam też o sobie. Uwielbiam książki Pauliny Świst. Są lekkie,dobrze się je czyta.


Podobna do ? 
 Odwieczne pytanie, do kogo? Mamy czy taty? 







Nikt mnie nie czytał  

Na instagramie powstała seria wpisów pod hasztagiem #MadziaNaZakupach 
Chciałam wyjaśnić wam kilka pojęć, które rządzą rynkiem. Chciałam pokazać co nami kieruje, gdy udajemy się na zakupu. Chciałam pokazać jak czynniki zewnętrzne takie jak: muzyka, brak okien w sklepie, układ alejek ma wpływ na nasze decyzje. Niestety, cieszyły się ona bardzo małą popularnością. A znajomość kilku praw, pozwoli na zaoszczędzenie pieniędzy oraz pozwoli na świadome decyzje, a nie manipulacje. Spokojnie #MadziaNaZakupach wróci nie raz :) Nie poddaję się tak łatwo






W internetach  
Przyjaźnie blogowe, wyzwania, oraz publiczne ćwiczenie wdzięczności. 
Ten kto ma bloga wie, że nie pisze tylko dla siebie, pisze dla innych, w jakim celu? Dla utrzymania się, bo piasku jeśc się nie da, a jak ktoś tworzy ciekawe treści, wartościowe, to dlaczego ma nie zarobić. Głupi by był gdyby nie korzystał z tego. Ja tez mam taką psiapsi z bloga Patrycję - Kobiecy żywioł. 
Ćwiczenie wdzięczności będę polecała każdemu, bo u mnie się sprawdziło, pomogło , nie wiem co mogę dopisać więcej. A od 2020- no bo przecież nowy rok nowa ja hehe- zapisuję sobie w kalendarzu trzy rzeczy, za które dziękuję oraz mam godzinę dla siebie, tylko dla siebie.
W 2019 Cosmeticosmos- druga świetna kobietka, znająca się na naturalnych kosmetykach- zorganizowała świetną akcję. Polegała ona na tym, że blogerki mają publicznie pokazać statystyki, skąd pochodzą ich obserwatorzy. Oj nie każdy się skusił. Chociaż ja coraz bardziej zaczynam rozumieć czemu blogerzy "powiększają " swoje konta do 10 k. Bo można załączyć swip up, a to tak pomaga...


Z mężem jak w bajce
Mój D. to taki śmieszek. Żarty zna, poczucie humoru ma, to on nauczył mnie dystansu, a każdą kłótnię rozładowuje swoim humorem. Oj gdyby chciał dać się nagrywać. No, ale cóż, on to nie człowiek internetów. W ciąży dbał o mnie, czekoladę przynosił, a jak Zuzu się urodziła, pozwolił mi zostać u mamy, bo ciężkie były pierwsze miesiące. Podzieliliśmy obowiązki, on pracuje ja zajmuję się Zuzą, a gotowanie zrzucił na moją mamę :P . Takie rozwiązanie było na tamten czas dla mnie najlepsze, miałam pomoc prawie 24 h na dobę, nie potrzebowałam jej tyle, ale była. 






Pierwsza rocznica ślubu oraz moje urodziny
10 lat przed ślubem, rok po ślubie, to nasz staż. Matko kochana... Aby zrozumieć, że on to on potrzeba było czasu. Teraz wiem, że tam na górze nad nami ktoś czuwa.
Na urodziny dostałam ebooka i żałuję, że tak późno o nim pomyślałam, przydaje się przy karmieniu. Czytasz, a mleko samo leci :P





Obrona, więcej stresu niż to warte - Finanse, rachunkowość i ubezpieczenia Praca magisterska pisana o podatku Vat.



Było minęło, brzuch bolał, stres był, włosy się nie układały, sukienki nie mogłam znaleźć takiej, żeby karmić i wyglądać jak człowiek. Przecież mój ssak, potrzebuje mnie cały czas. A ona co? O  dziwo, przespała wszystko . Ja jak to ja , na obronie gadałam i gadałam i mam . Po wszystkim w mojej głowie brzmiało  jedno pytanie, co dalej. To już koniec? Doktorat? No gdzie, w życiu, nie potrzebne mi to. Kurs, szkolenie? Tylko jakie? Matko , zamiast się cieszyć, miałam wątpliwość, co dalej. I odkryłam czemu tak późno się obroniłam, bo moja głowa nie ma pomysłu co dalej. Nie lubię być w miejscu.


Aparat ortodontyczny, promocje życia i ulubiony eyeliner 

Tyle razy chodziłam do TxMax i nic tam dla mnie nie było, aż tu nagle pewnego dnia bach i jest, paletka cieni Too Faced za 80 zł. Szok, aż pani przy kasie sprawdzała ze mną czy z nią jest wszystko ok. 
Cały 2019 rok chodziłam w aparacie ortodontycznym i chodzę nadal. To droga inwestycja, ale w końcu kocham swój uśmiech. Teraz się boję jak to będzie jak go zdejmę. 
W 2019 roku, do czerwca, cza na malowanie był, po 12 czerwca jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności, przeszła mi ochota na malowanie kresek. Dziwne prawda?





Spacery , skoki rozwojowe, zęby

Zuzu polubiła spacery po 3 miesiącu i tylko w foteliku. Wiem, że to nie zdrowie dla jej kręgosłupa, ale moja psychika bardziej cierpiała od siedzenia w domu. Najlepiej było na ruchliwej ulicy w Warszawie. Tam lubiła najbardziej przebywać :)
Dopiero jak Zuzu się urodziła to usłyszałam,że coś takiego jak skok rozwojowy istnieje i pasuje do nas jak nie wiem. Gdy wkraczamy w magiczny czas skoków , moje dziecko się zmienia, na gorsze, skok mija wraca moja kochana Zuzu. Zęby są już 2 i sama siedzi. Taki prezent od losu na Święta.




Własne M, nigdy więcej z córką na odbiór mieszkania i nigdzie gdzie muszę się skupić .

W 2019 roku stało się też coś bardzo ważnego, odebraliśmy nasze własne M :) Już niedługo powiemy coś więcej: z jakich usług korzystaliśmy, kogo polecamy oraz dlaczego większość prac oddaliśmy w obce ręce, ale na to przyjdzie czas ).  Na pierwszy odbiór udaliśmy się z Zuzanną, nigdy więcej.



Sylwester 
 

Przepraszam, że w tym roku Sylwester spędziliśmy z dwójką, ale potrzebowaliśmy resetu , ja ogarniałam bloga, Darko oglądał swoje Top Girki , a Zuzu spała. Cisza, spokój i muzyka w tle. Tego potrzebowaliśmy na koniec roku. Chociaż nie do końca tak miało być, w planach była mała imprezka, moja mama zgodziła się zostać z Zuzu. Dla tych co nie wiedzą, my z Zuzanną to team karmienie piersią, a że wychodzą córci zęby to budzi się co godzinę, no czasami dwie. Nie chciałam nikogo narażać na taki stres. Odpoczynek nam się przydał.


I tak minął mi 2019 rok. Myślałam, że po drugim półroczu nie będzie co pisać, bo przecież nie działo się nic nadzwyczajnego, a jednak działo się. 
Rok 2019 to rok przygotowania do macierzyństwa  oraz samo macierzyństwo. Czas od czerwca do grudnia, czyli zanim Zuzu skończyła pół roku to ciężki czas, ale bardzo wartościowy. Napiszę o nim, bo jest o czym. Myślałam, że to ja jetem taka słaba a moje dziecko wymagające, lecz jest nas więcej. Mam, które mają wątpliwości , które nie rozumieją, ale walczą i dbają o dziecko i czekają, aż przyjdą lepsze dni. I przychodzą, dla mnie przyszły. Dlatego 2020 nie może być w niczym gorszy od poprzedniego, juz na starcie daje popalić, remont, ząbkowanie, rozszerzanie diety i zakupy do mieszkania. Ale wiem, że to wszystko zaowocuje, musi. 

A Tobie jak minął 2019? 


#PichcęDlaNich- odpuściłam, dałam słoiczek, czy zrobiłam dobrze? Tydzień 2

#PichcęDlaNich- odpuściłam, dałam słoiczek, czy zrobiłam dobrze? Tydzień 2




Siemaneczko :) Tydzień drugi to moment w którym trochę wyluzowałam i dałam sobie i Zuzannie odpocząć. Zuzu wyszedł już drugi ząb. Nie chce jeść kompletnie nic co nie jest papką, widać, że boli ją to . Dlatego w tym tygodniu odpuściłam, dałam nam na luz i Zuzu jadła papki + coś tam dodatkowego.  Nawet włączyłam słoiczki z dynią i bananem i jabłkiem. Wstyd się przyznać, ale się przeliczyłam. Blender wysiadł, odmówił posłuszeństwa. Teraz mam zadanie znaleźć dobry blender :)

Słoiczkom nie mówię nie, ponieważ to jest wyjście awaryjne, a my teraz mamy awarię :) Nie mówię też nie, ponieważ to zawsze dobre wyjście, gdy nie mamy czasu, gdy musimy szybko wyjść na zewnątrz, a nie mamy nic pod ręką do jedzenia

Trzymałam się nadal zasady, że to ona decyduje o tym czy chce jeść. Dostała w prezencie nowy zestaw sztućcy i  widać, że jej bardziej pod pasował i chętniej je z łyżeczki. 

Woda  

Do każdego posiłku proponuję jej  wodę w doidy cup, aby nauczyła się pić. Od samego początku płyny to jej miłość. 
Od Mikołaja Zuzu otrzymała b.box i to jest dopiero miłość. Tyle czytałam o nim, myślałam, że to zwykła lipa, no bo czym może różnić się bidon za 60 zł od zwykłego za 15 czy 20 . A powiem Ci, że może. Z relacji na instagramie wiem, że inne dzieci też go uwielbiają i takie co nie tolerują butelki oraz takie, które butelki lubią.  
Chcę, aby moja córka piła wodę, bo ja sama piję dużo i wiem ile dobrego ona wnosi do mojego organizmu. Dobre nawyki od samego początku


Ten tydzień będzie tygodniem luzu i nie będzie gotowego jadłospisu.

Tydzień 2

Sobota- dzień 9
*Śniadanie: żółtko jajka
*Obiad: kasza manna + 2 cząstki mandarynki 


Niedziela- dzień 10
*Śniadanie: żółtko jajka


Poniedziałek- dzień 11
*Obiad: gałązki kalafiora


Wtorek- dzień 12
*Obiad: kostki z kaszy kukurydzianej + słoiczek z bananem i jabłkiem


Środa- dzień 13
*Obiad:chleb domowy + słoiczek z dynią


Czwartek- dzień 14
*Obiad: kaszka jaglana z słoiczkiem z morelą

Piątek- dzień 15
*Obiad : starta marchewka i starte jabłko 





 Jak widzicie ze mnie kucharka jest kiepska, ale doszkalam się, obserwuję konta i staram się jak mogę. W przyszłym tygodniu planuję zrobić pierwszą zupę dla Zuzanny oraz podać jogurt naturalny .Na przyszły tydzień rozpisałam już jadłospis, aby mieć wszystko zaplanowane. Tak będzie najlepiej. Ale czy mi się uda ? 


Buziaczki


#PichcęDlaNich Tydzień 1 - pierwsza wtopa, ziemniak króluje

#PichcęDlaNich Tydzień 1 - pierwsza wtopa, ziemniak króluje


Siemaneczko :)

No i się zaczęło, najważniejszy czas w życiu mojego dziecka. Zaczyna jeść :) Chociaż, chyba jedzeniem tego nazwać nie można :) Próbuje jeść. Chcę, żeby to dla niej była przyjemność, coś co lubi robić, a nie musi. Sama chcę zmienić w swoim życiu wiele :)

Nie wszystko od razu, na sam początek odpowiem na kilka najważniejszych pytań .

Czy Zuzu siedzi ? 

Sama nie, ale jest stabilna. Wychodzę z założenia, że do jedzenia dziecko powinno mieć stabilizację. Dlatego kupiliśmy na początek krzesełko z Ikea. Tu poglądy są podzielone, jedni mówią, że dopóki nie usiądzie sama, to nie sadzać, inni zaś że do jedzenia warto zapewnić dziecku stabilne miejsce. My zdecydowaliśmy się, że będzie siedziała w krzesełku do karmienia. Zauważyłam, że Zuzu woli siedzieć w foteliku i jeść, niż na kolanach.

Czy Zuzu jest na piersi ? 

Tak. Od samego początku jest karmiona moim mlekiem na żądanie. Do  roku czasu tak zostanie.


Jak się przygotowałam do rozszerzania diety ? 

W głównej mierze czytałam blogi oraz kupiłam kilka ebooków, aby móc się doszkolić. Sprawdzałam wytyczne oraz to co może jeść a czego nie.

Czy Zuzu je chętnie? 

Tego nie można nazwać jedzeniem. Nie chce być karmiona łyżeczką, woli sama. Ja nie nalegam, ale pomagam. Do brzuszka trafia bardzo mało. Teraz to się bawimy , jest mnóstwo bałaganu. Zaufałam jej w tej kwestii .

Czy Zuzanna pije wodę? 

Tak. Uwielbia ją i  mam wrażenie, że ona najbardziej jej smakuje.


Czy podałam Zuzu słoiczek ? 

Tak. Chciałam sprawdzić co jej najbardziej smakuje. 
Słoiczek odpada, pluje papkami i odkręca się. Bardziej ją interesuje to co ma na talerzu, niż karmienie łyżeczką. 


Czy kupiłam gotowe kaszki ?

Tak. Nie jestem mistrzem kuchni, ale staram się jak mogę. Uczę się i mam nadzieję, że z dnia na dzień będzie lepiej. 




Tydzień 1



Dzień 1. 
* gotowana marchewka
*gotowany ziemniak


Taki standard :) 


Dzień 2 .
*śniadanie: 2 cząstki mandarynki
*obiad: kaszka jaglana z ryżem i kukurydzą ( hipp.polska Bio ) + starte jabłuszko. 

I tu się zatrzymam chwilę. Jak zaczynałyśmy rozszerzać dietę, na samym początku sprawdziłam czego nie można podawać dziecku. I nigdzie nie znalazłam słowa o cytrusach . Dostałam 2 wiadomości na Insta, że to za wcześnie i to nie wskazane. Dziękuję za waszą czujność. Ale nie byłabym sobą, sprawdziłam to. I według nowych wytycznych nie ma zakazu, ale trzeba obserwowac dziecko, bo może mieć uczulenie.




 Dzień 3 
* Obiad: gotowany por i gotowany ziemniak

Por nie jest dla Zuzu. Spróbowała raz i było po obiedzie :) Ziemniaka nawet nie ruszyła.


Dzień 4
*Śniadanie: banan+ kaszka manna ( Bobovita) na wodzie
* Obiad: ryż+ gotowane brokuły
Niestety banan jej wypada z dłoni. Lubi, ale widać że się denerwuje. Szukam sposobu jak temu zaradzić


Dzień 5 - Katastrofa - Wyszło jaka to ze mnie kucharka :P

*Śniadanie: gotowane jabłko
*Obiad:  miał być gotowany burak, ale się nie ugotował :P 
Padło na kaszkę jaglaną i tyle 


Dzień 6 
* Śniadanie odpuściłam: byłam u dentysty i bolały mnie rano zęby i nie miałam ochoty później tego sprzątać i walczyć z tym. 
Zwyczajnie odpuściłam. Czasami i tak trzeba
* Obiad: gotowana cukinia i pieczona cukinia.

Zuzu bardziej smakowała gotowana, ale wypadała jej z ręki. Dlatego muszę pomyśleć jak to zrobić, żeby nie wypadało jej jedzenie :)


Dzień 7
* Śniadanie- kaszka jaglana + banan
*Obiad: gotowany brokuł z mrożonki 

Brokuły są spoko.  Zuza lubi, dobrze chwyta w dłoń. 

Dzień 8
*Śniadanie : kaszka 

Pamiętajcie !!! Musicie być cały czas przy dziecku, cały czas. Kontrolować całą sytuację. Być blisko i znać podstawy pierwszej pomocy przy zadławieniu. Koniecznie obejrzyjcie kilka filmików na YT.




I tak nam minął tydzień 1 . Kilka nowych smaków

* warzywa: marchewka, ziemniak, por, brokuły 
*owoce: jabłko, banan, mandarynka
*  kaszki: dwie instant: manna i jaglana, oraz kasa manna


 A poniżej kilka zdjęć :)








Uffff. Mamy koniec.  Ile to już lat minęło. Matko kochana, aż wstyd :)
Co u Was ? Czy z "" starych znajomych blogerek" Jest tu ktoś ? 


Buziaki :)


Słowa, które mogą zniszczyć wszystko- czyli czego lepiej nie mówić  ;)

Słowa, które mogą zniszczyć wszystko- czyli czego lepiej nie mówić ;)

Cześć wszystkim. Ostatni mój wpis o tym, czy mam za co dziękować bardzo wam się spodobał. Idąc tym tropem, dziś chcę powiedzieć o słowach, które mogą zniszczyć wszystko. Może to nie tyle co słowa, ale całe zdania, mogą zmienić w nas podejście do świata. Uważam, że lepiej z nich zrezygnować. A może Ty masz jakiś pomysł? Napisz ;*


Nie da się. 
A no się da, tylko trzeba chcieć. Pamiętam jak chciałam mieć lepszy telefon, który pod wpływem fb i instagrama nie będzie się zacinał. (Mój stary telefon ma tata, działa bez zarzutu, szanuję swoje rzeczy). Nie miałam wtedy tyle pieniędzy, ile potrzeba.( studenci tak mają, a rodziców na moje zachcianki, o pieniądze prosić nie chciałam). Podczas jednego ze spotkań, moja koleżanka wspomniała o swojej koleżance, która pracuje w jednej z sieci komórkowych. Akurat wtedy mieli promocję, na telefony A mi kończyła się umowa. Chcieć to móc, chcieć to szukać rozwiązań, chcieć to realizować swoje palny.


Na pewno mi się nie uda
Na pewno to umarł Kopernik, (chociaż na pogrzebie nie byłam i nie dam ręki uciąć ). Z takim nastawieniem to na bank nic nie wyjdzie. Mam jedno pytanie, po co coś robić, skoro od razu spisujemy się na straty? Lepiej poleżeć przed tv, oglądać trudne sprawy i o nic się nie martwić. A no bo, jakieś tam te plany mamy, te no marzenia. To trzeba wstać, zacząć coś ze sobą robić i uwierzyć że się uda. Bo jeżeli my nie uwierzymy w siebie, nikt za nas tego nie zrobi. Taka jest brutalna prawda.
W życiu bym nie powiedziała, że wygram konkurs i pojadę do Brukseli ;) Ale o tym już pisałam 
>>Czt warto brać udział w konkursach? Jak wygrałam wycieczkę do Brukseli oraz kilka innych giftów- mój sposób na wygraną ;)


Nie zrobię tego, nie potrafię- to się naucz.  
Chyba, że nie chcesz to inna sprawa, ale jak już chcesz to możesz nauczyć się wszystkiego. Dosłownie wszystkiego . Taki śpioch jak ja, potrafi spać po 6 godzin i funkcjonować na pełnych obrotach. Da się :)


Nigdy nie masz racji. 
Wiecie jak te słowa potrafią zniechęcić drugiego człowieka do działania. Nie lubię jak ktoś mi tak wmawia. Skoro coś mówię, to wiem że mam rację. A nawet jak nie mam to te słowa powodują, że bardziej będę upierać się że mam. Lepiej przecież powiedzieć: wiesz, ja myślę inaczej. Sądzę, że to może być tak... brzmi lepiej nie?


Ale ten świat schodzi na psy
Świat dostosowuje się do ludzi. Jeżeli ludzie będę się zmieniać, to i ten cały świat też. Jeżeli ludzie będą źli, to świat też. Swoim przykładem pokaż, że świat jest dobry. Popyt idzie za podażą, więc i świat musi dostosować się do ludzi, nie ludzie do świata.


E tam, po co mi to wszystko.
Życie to udręka- wstań i zmień coś w nim. Nie dopuść do tego, aby twoje życie przejęło kontrolę, Ty przejmij nad nim. Zrób coś ze sobą, bo życie mamy jedno, jedyne. I nikt nie chce na emeryturze obudzić się i stwierdzić, że to nie tak miało być. Zamiast obserwować jak żyją inni, zacznij żyć. Na początek wyjdź z domu, na spacer, zapisz się na siłownię, a może studia? Jest w czym wybierać.


Ludziom nie można ufać
A ja ufam, wierzę, że każdy jest dobry, że każdy ma w sobie dobre intencje. Wierzę, że nikt mnie nie oszuka, bo ja tego nie robię. Mierze i traktuję ludzi swoją miarą. Niestety w moim życiu nie ma miejsca dla takich osób. Jeżeli widzę, że ktoś próbuje mnie wykorzystać, rezygnuje, wycofuję się. Jedno wiem, nigdy nie doprowadzę do takiego stanu, aby kłamać i być złą dla ludzi. Nie o to w życiu chodzi. Przynajmniej nie w moim. 



Wszystko jest po znajomości
Są sytuacje, że jest po znajomość. Są, nie mówię że nie. Ale ja zamiast tego określenia stosuje "z polecenia".  Tak, z polecenia. Dlatego to od Ciebie zależy, czy jesteś godny zaufania i masz znajomych, którzy Ci ufają i wiedzą, że jeżeli Cię polecą, nie zrobisz nic złego. Sama, gdy wiem, że ktoś szuka pracownika, zastanawiam się na samym początku, czy kogoś wśród znajomych, godnego zaufania nie mam. Bo wolę, polecić kogoś, kogo znam. I jeżeli ktoś nazywa to pracą po znajomość, niech nazywa. 
Z drugiej strony fajnie, być tą polecaną osobą. Nie jest miło słuchać złośliwych komentarzy. 


Uważaj bo się zrazisz 
No i co z tego. Życie jest po to, aby próbować różnych rzeczy. Nie uda się, no to trudno. To się nie uda. Ile razy startowałam w konkursach. Raz nawet się udało, a ile razy się nie udało to nie będę liczyć. Uważam, że każda porażka uczy, powoduje, że w nasze życie wchodzi nowe doświadczenie. A to my decydujemy, czy wyciągniemy wnioski czy nie. To my decydujemy o naszym życiu.


Nie wysilaj się, nikt i tak nie zauważy.
Serio? Ile razy będąc na diecie słyszałaś te słowa? Po co Ci to, i tak nikt nie zauważy. Ale jak już ktoś powie, o matko, ale Ty schudłaś. Jakimś dziwnym trafem zauważył. Jestem osobą bardzo nerwową i płaczliwą. Ale praca nad sobą, spowodowała, że mam już na tym kontrolę. Nie muszę krzyczeć, płakać potrafię inaczej to wyrazić. I często słyszę, ale zmieniłaś się, jesteś jakaś inna. Ludzie czasami też, tak mówią bo zazdroszczą, że my chcemy i możemy coś ze sobą zrobić. Przecież zamiast wspierać, lepiej włożyć szpilkę. 


Nie wolno Ci tego robić.
Nie wolno, bo? Co zakazane najlepiej smakuje, mi jak ktoś mówi, że nie ,bo nie wolno to jego problem. Mi trzeba wytłumaczyć, nie umiesz, to nie muszę się słuchać. I tyle. Ile razy będąc dzieckiem, kiedy ktoś mówił, że nie wolno to i tak to zrobiłeś  ?:)


Nigdy nie będę szczęśliwy.
Wmawiaj sobie tak dalej, to w pewnym momencie uwierzysz w to i nic nie będzie Cię cieszyć. Ale przecież to nie o to chodzi. Trzeba cieszyć się życiem. Życie jest jedno, nikt za nas życia nie zmieni i nie spowoduje, że stanie się lepsze. To my stanowimy wartość, bo życie jest nasze, nie mamy, męża, koleżanki, nasze. To Nas rozliczą za życie. 

Jak myślisz powinnam jeszcze tu coś dopisać ?:) 
Buziaki ;*
Haul- Ikea- akcesoria do domu, przybory na pędzle- czyli miejsce w którym portfel chudnie bez ćwiczeń ;

Haul- Ikea- akcesoria do domu, przybory na pędzle- czyli miejsce w którym portfel chudnie bez ćwiczeń ;


Czołem kochani ;) Ikea- to sklep o którym chyba słyszał każdy z nas. Można tam kupić prawie wszystko do domu, po okazyjnych cenach. Wiadomo, nie są to produkty, które są jakościowo z najwyższej półki, ale najgorsze nie są. Kupiłam tam dość sporo produktów, które chcę Wam pokazać. A może znajdziecie coś, dla siebie, kto wie :) Zapraszam ;)

Zanim pojechałam na zakupy, zrobiłam listę, co mi się przyda. Uwierzcie, bez niej włożyłabym do koszyka o wiele więcej rzeczy niż, by mogło się wydawać. 
Rzeczy są nawet tanie, ale poniżej 100 zł, nigdy w tym sklepie nie udało mi się zrobić zakupów ;) 


  • Najpopularniejszy stolik- cena to 25 zł. Jest bardzo ładny i praktyczny. Służy mi jako stolik nocny. W blogosferze oraz na zdjęciach przewijał się non stop ;) Kupiłam i ja ;)
    Oczywiście w mojej kolekcji nie mogło zabraknąć futerka. Cena to 49,99 zł. Futerko jest piękne ;)



  •  podkładki pod świeczki- mała to 4,99 zł, zaś duża to 14,99 zł. Komplet świeczek, które widzicie na zdjęciu to 14,99 zł. Nie będę ich używać jako standardowych podkładek, lecz będzie to moja ozdoba do zdjęć ;)





  •  wazonik- sama nie wiem, po co go wzięłam, ale chyba dlatego, że był tani- 1,99 zł


  •  sztuczne kwiatki i wazonik- cena za kwiaty to 2,50 zł za sztukę, zaś wazonik 9,99 zł.


  •  świecznik- niestety ceny wam nie podam, bo kupiłam go rok temu i zwyczajnie nie pamiętam- drogi nie był. :) Nie kupuję drogich bibelotów, bo to bez sensu.


  •  jak zwał, tak zwał- osłonki- czy jakoś tak- cena za jedną to 4,99 zł. W nich trzymam moje pędzle, pięknie wyglądają na toaletce. Są wykonane z metalu, dzięki temu pędzle są stabilne i wiem, że się nie przewrócą.



  • talerze- cena coś około 6 zł. Mam tez w swojej kolekcji kilka takich zwykłych za 2 zł. Co prawda bardzo łatwo się tłuką,ale jak za 2 zł, to dobrze się trzymają.


  •  naczynie żaroodporne- cena to 13 zł. Najniższa jaką udało mi się znaleźć. Serio :) Jak chcecie to podam przepis na łatwą i tanią zapiekankę ;)




W swojej kolekcji z Ikea mam jeszcze toaletkę, z której jestem mega zadowolona. Kilka niezbędników w kuchni: talerze po 2 zł, wyciskarkę do czosnku, koszyczki na przyprawy i wiele innych przyrządów, o których teraz nie pamiętam. W tym sklepie można zaginąć na godziny i stracić fortunę. Są też plusy, dzięki tym wszystkim akcesoriom nasze domy wyglądają przytulniej i ładniej ;)

A wy co polecacie z tego sklepu? Na co warto zwrócić uwagę ? 

Buziaki ;*
Copyright © 2016 @MadziaWas bloguje , Blogger